Published on

Ostatnie tygodnie pędziły w tempie sprintów projektowych, dlatego postanowiłem wcisnąć pauzę bez czekania na kolejny długi weekend. W piątek po pracy spakowałem się w plecak, wskoczyłem do pociągu TLK i dwie godziny później byłem w Kartuzach. Cała wycieczka trwała 36 godzin, ale wystarczyła, by odetchnąć i wrócić z nową energią.

Plan w trzech aktach

  1. Piątkowy wieczór – spacer po mieście, ciepła kolacja w lokalnej karczmie i szybki sen.
  2. Sobota – rowerem przez Szwajcarię Kaszubską (pętlą ok. 48 km) z postojem na jeziorze Brodno Wielkie.
  3. Niedzielny poranek – kawa i notatki w małej kawiarni, potem powrót pierwszym pociągiem do Gdańska.

W praktyce najwięcej radości dało tempo zwiedzania: żadnych atrakcji „must see”, tylko detale z codzienności – zapach piekarni przy rynku, rozmowy z właścicielką agroturystyki, mgła unosząca się nad jeziorami.

Lifestyle hacki, które zadziałały

  • Pakowanie w trybie „jedna torba” – 22 litry pojemności zmuszają do wyborów. Wziąłem dwie koszulki merino, jedną kurtkę przeciwdeszczową i klapki pod prysznic.
  • Budżetowy luksus – zamiast hotelu zarezerwowałem pokój z widokiem na łąkę. Mniej wygód, ale brak sąsiadów za ścianą i zero bodźców cyfrowych.
  • Analogowy poranek – dzień zacząłem od dziesięciu minut dziennika i szkicu mapy trasy. To pozwoliło ustawić intencję: „ma być lekko, nie efektywnie”.

Co zapamiętałem z trasy rowerowej

  • Szuter + grube opony – wypożyczony gravel spokojnie poradził sobie na odcinkach leśnych.
  • Postój przy wieży widokowej w Ostrzycach – najlepsze światło było ok. 9:30, kiedy słońce wyszło zza wzgórz.
  • Restauracja u Rycherta – domowa zupa dyniowa i szarlotka, które smakowały jak jesień zamknięta w misce.

Powrót do miasta

Niedzielę zamknąłem notatką w dzienniku: „Reset polega na decyzji, nie na długości urlopu”. W drodze powrotnej rozplanowałem kolejny mikrotrip – zimowe Gorce z noclegiem w bacówce. Jeśli chcesz odkrywać podobne lifestyle’owe rytuały, sprawdzaj zakładkę Lifestyle na blogu; wkrótce wrzucę listę moich ulubionych małych ucieczek na północ Polski.